Najlepsze życzenia.

W tym roku mamy niecodzienną sytuację. Świąteczne życzenia możemy złożyć w jednym czasie wielu naszym współbraciom. Święta Wielkanocne wypadają w tym samym czasie, zarówno dla Katolików, Prawosławnych, Świadków Jehowy oraz innych wyznawców Wszechmogącego mieszkajacych w naszym mieście. Wszystkich połączyła Żydowska Pascha. Święto Paschy, jest bardzo ważne dla wyznawców większości religii. To w paschalny wieczór sederowy Pan Jezus wraz z Apostołami zjadł ostatnią wieczerzę. W ten wieczór Żydzi, podobnie jak chrześcijanie, spożywają jajka i jagnięce mięso. W te dni można poczuć, że wszyscy ludzie stanowią jedność. Łatwiej nam zrozumieć, że powinniśmy współpracować, a nie wzajemnie się zwalczać. Otwierać się, a nie izolować. Obdarzać się pozytywnymi uczuciami, ufać sobie i wybaczać błędy.

Katolikom i prawosławnym życzę Wesołych Świąt.

Świadkom Jehowy radości z obchodów Święta Pamiątki.

Żydom Chag Passover Sameach.

Wszystkim tego, co sami sobie życzycie.

Brak komentarzy

Lekcja Polskiego.

Staram się przynajmniej raz w roku odwiedzić naszych rodaków mieszkających na Litwie lub Ukrainie. Mieszkający tam Polacy nie mają łatwego życia. Ograniczani w swoich prawach. Często cierpiący biedę. Potrzebują pomocy. Dzięki stowarzyszeniu „Wspólnota Polska” mam możliwość wspomóc materialnie najbiedniejszych. Porozmawiać o przeszłości i teraźniejszości. Jeżeli są pośród Was tacy, którzy chcieliby wspomóc działalność stowarzyszenia, to proszę o kontakt. Na mojej stronie internetowej: arturbara.lbl.pl można przeczytać artykuł, który zamieściłem w „Kronice Tygodnia”. Zapraszam.

Niestety jest problem techniczny z zamieszczeniem serwisu zdjęciowego. Gdy zostanie usunięty będzie można obejrzeć kilka zdjęć z Litwy.

1 komentarz

Życzenia.

Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku.

Brak komentarzy

Sługa Mesjasza.

Jakub Hersz Griner urodził się w 1931 roku. Mieszkał w Zamościu przy ulicy Mikołaja Reja 26. Gdy wybuchła wojna miał 8 lat. Matka miała na imię Miriam,  a tata Menachem. Zajmował się handlem drewnem i węglem. Miał troje rodzeństwa. Brata Chaima, siostry Szoszane i Surę. W domu rozmawiano w jidysz, czyli jak mówią – po żydowsku.  Nadeszła wojna. Rodzina Grinerów jak reszta Żydów zetknęła się z okrucieństwem, które ona    z sobą niesie. Tym większym,   że byli Żydami. Brat Chaim zdołał uciec z armią radziecką. Ojciec zginął pierwszy. Po prostu wyszedł  z domu   i już nigdy go nie zobaczyli. Jesienią 1942 roku Niemcy przystąpili do realizacji swego haniebnego planu. W Zamościu, tak jak w całej Polsce rozpoczęli likwidację gett. Rodzina Hersza próbowała się ukrywać. Zostali jednak wykryci i z pozostałym przy życiu Żydami popędzeni do Izbicy. Nie wszyscy przeżyli 21 kilometrowy marsz śmierci.  Gdy Niemcy przystąpili do mordowania próbowali schować się schować w jakiejś piwnicy. Mały Hersz korzystając   z ciemności uciekł z piwnicy. Pozostałych Żydów Niemcy, Ukraińcy i Volksdeutsche spędzili do Domu Strażaka. Tam wszystkich wymordowali. Rodziców i sióstr nigdy już nie zobaczył. Jedenastoletni Hersz ukrywał się w różnych miejscach, korzystając z opieki różnych rodzin. Przeżył dzięki metryce chrztu, którą otrzymał od nieznanego mu chłopca. Przebywał wtedy u rodziny Machałków. Spytali się czy wie jak się teraz nazywa. W metryce było napisane – Grzegorz Pawłowski. Nauczył się swojego nowego życiorysu oraz nowej tożsamości. Państwo Ptaszkowie nauczyli go pacierza. Mieszkał u państwa Woińskich i Dubielów. Korzystał  z pomocy wielu szlachetnych i dobrych ludzi. Zaraz po zakończeniu wojny trafił do Domu Dziecka prowadzonego przez zakonnice. Tam został ochrzczony. Po kilku latach wstąpił do seminarium i został księdzem katolickim. Od 1970 roku ksiądz Pawłowski pracuje w Jaffie (Izrael) jako duszpasterz wspólnot hebrajskojęzycznych i Polonii.
Całą tę niezwykłą historię opisuje Lucyna Montusiewicz w książce „Sługa Mesjasza”.  Jest to historia niezwykła. Obrazuje cierpienia i zło, które wyrządza ludziom wojna. Cierpienia, które w tamtych okrutnych czasach były normą dla milionów ludzi. Opisuje też żywot człowieka, który musiał zmierzyć się ze swoim losem. Człowieka, który znalazł jedną z wielu dróg, aby służyć Najwyższemu.

Ksiądz arcybiskup Józef Życiński w przedmowie do książki napisał:
Po raz pierwszy miałem okazję poznać księdza prałata Grzegorza Pawłowskiego, gdy zaprosiłem go z posługą słowa na uroczystości                   w Izbicy przywołujące pamięć tamtejszych żydowskich mieszkańców, którzy nie przeżyli drugiej wojny światowej. Podobne uroczystości organizowaliśmy        w wielu miasteczkach Lubelszczyzny,  w których społeczność żydowska znajdowała swoją drugą ojczyznę. Razem                     z wiernymi, wśród których dominowała młodzież, przywoływaliśmy pamięć „nieopłakanych” – wszystkich synów Izraela wyrwanych brutalnie spośród społeczności żyjących. (…) Katecheci i nauczyciele przypominali młodemu pokoleniu burzliwe karty wojennych dziejów. (…) Naszą modlitwą wyrażaliśmy wierną pamięć i solidarność w cierpieniu                     z Żydami…”.
Jak słusznie zauważył arcybiskup, człowiek może mieć wiele ojczyzn.           Tak jak   w przypadku Hersza Grinera, żydowską i polską. Jest jednak i ta najważniejsza   i ostateczna. Jak powiedział św. Paweł „Nasza Ojczyzna jest bowiem w niebie”. 

1 komentarz

W 2011 roku, tego wszystkiego Wam i sobie życzę. 

Bułat Okudżawa: \”Modlitwa\”. Śpiewa Basia Mezner.

 

Brak komentarzy

Tolerancja – matka pokoju.

A tego, który jest słaby w wierze, przygarniajcie życzliwie, bez spierania się o poglądy. Jeden jest zdania, że można jeść wszystko, drugi, słaby, jada tylko jarzyny. Ten, kto jada [wszystko], niech nie pogardza tym, który nie [wszystko] jada, a ten, który nie jada, niech nie potępia tego, który jada; bo Bóg go łaskawie przygarnął. Kim jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę? To, czy on stoi, czy upada, jest rzeczą jego Pana. Ostoi się zresztą, bo jego Pan ma moc utrzymać go na nogach.
Jeden czyni różnicę między poszczególnymi dniami, drugi zaś uważa wszystkie za równe: niech się każdy trzyma swego przekonania! Kto przestrzega pewnych dni, przestrzega ich dla Pana, a kto jada wszystko – jada dla Pana. Bogu przecież składa dzięki. A kto nie jada wszystkiego – nie jada ze względu na Pana, i on również dzięki składa Bogu. Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi.
Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga.
Napisane jest bowiem:
Na moje życie – mówi Pan – przede Mną klęknie wszelkie kolano.
a każdy język wielbić będzie Boga.
Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.
—————————
Ten fragment przepisałem z „Listu do Rzymian”, który jak wszystkim wiadomo napisał święty Paweł. W Biblii ten fragment jest zatytułowany „wzajemna wyrozumiałość dla odmiennych poglądów”.
I tego wszystkim życzę w dniu, w którym Zbawiciel przypomina nam o swoim istnieniu. Ta uniwersalna prawda czyni życie łatwiejszym. Wierzącym w różny sposób i nie wierzącym.

Brak komentarzy

Cóżeś ty za Pani…

Ona potrafi pogodzić. Wyprostuje poskręcane. Wyciszy hałaśliwe. Nadmiernie mądre i nadmiernie głupie sprowadzi do wspólnego mianownika. Wymiesza brudne z czystym. Budzi strach lub daje nadzieję. Wyzwala. Kończy i zaczyna. Nie ma względu na narodowość, wyznanie i status materialny.

W czasach okrutnych bywa nadaktywna. Tak jak wobec mieszkających w naszym mieście Żydów. 2 listopada 1942 roku postanowiła zamknąć oczy 2.000 ludzi. Nie zapomniała o niewolniczo pracujących Polakach, Żydach, Francuzach w obozie pracy przymusowej w Dylach koło Biłgoraja. Dopełniała los tysiącom mieszkających, pracujących i walczących na naszej ziemi ludzi.

My, którym wcześniej czy później zamknie oczy pamiętamy o tych, którzy mają to już za sobą. Pamiętajmy, że nikt nie ma u niej specjalnych względów. Pamiętajmy, że tylko przechodniami jesteśmy, po których za kilkadziesiąt lat śladu nie zostanie.  Pamiętajmy, że gdy przyjdzie nie będzie czuła na prośby. Nie posłucha, gdy powiemy: przyjdź później, jeszcze tylko przeproszę tych co obraziłem, oddam co ukradłem…

Brak komentarzy

Wybory.

Już wkrótce demokracja zapuka do naszych domów. Demokracja, która ma dwa kolory. Czystą biel, na której widać każdą plamkę i lekko przyszarzałą, aby brud był mniej widoczny. Czy aby na pewno tylko dwa. Może jest jeszcze szary, może czarny, może brunatny. Oczywiście każdy z nich będzie nas przekonywał, że jest przezroczysty. No to jak jest  z tą demokracją? Czy według jakiejś obiektywnej prawdy można ją opisać? Jak mawiał pewien posterunkowy milicji obywatelskiej prawda jest jak d. – każdy ma swoją. Zgodnie z tą logiką postaram się obnażyć conieco. Nie będę przytaczał różnych definicji. Klasyków, ani współczesnych. To znajdą Państwo w internecie, czy encyklopedii. Dość powiedzieć, że nikt z wielkich filozofów i myślicieli nie uznawał demokracji za ustrój idealny. Byli też zgodni co do tego, że nie wymyślono nic lepszego. Współcześni uważają, że podstawowym wyznacznikiem demokracji jest konstytucja. Zazwyczaj jest tam dużo słów, a mało treści. W końcu konstytucje też uchwala większość i może tam zamieścić masę bzdurnych sformułowań. Przecież demokracja to rządy większości. I w zasadzie tak, ale jak rozbudujemy to twierdzenie i napiszemy tak:

DEMOKRACJA TO RZĄDY WIĘKSZOŚCI Z POSZANOWANIEM PRAW MNIEJSZOŚCI,

no to uzyskamy przybliżony obraz tego czego chcemy. Niestety w życiu nie ma tak dobrze. Ponieważ tam gdzie władza to zazwyczaj pieniądze, łatwe życie i bezpieczna przyszłość, to wielu ludzi jest w stanie zapomnieć o zasadach, porzyzwoitości i honorze, aby tylko ją (władzę) posiąść. Nie ważne dobro ogółu, racja stanu. Każdy sposób dobry, aby ją zdobyć i utrzymać.

To co się dzieje w naszej Ojczyźnie, każdy z nas widzi. Nic nie dające swary, dyskusje na tematy odległe od bieżących potrzeb. Zawłaszczanie przestrzeni obywatelskiej. Przypisywanie sobie monopolu na mądrość. Bezczelność, chamstwo i brak praworządności. Wszystko to w nienagannie skrojonych garniturach, białych koszulach, pięknych krawatach i błyszczących butach. Czy ta plaga musi zarażać samorządy? Proszę rozejrzeć się wokół siebie. Czym się różnimy od tej (za przeproszeniem) klasy politycznej? Kandydaci na radnych i burmistrzów mówią, że jak ich wybierzemy to będzie lepiej. To co dotychczas to dno. W internecie jest pełno obelg i pomówień. Często pomawiający nie zna nawet kandydata, ale oczernia. Powodem jest to, że kandydat jest np. z PiS, a on kocha np. Platformę lub odwrotnie. Opamiętajcie się. Komu szkodzicie? Samym sobie szkodzicie.

Dlatego apeluję do tzw. „milczącej większości”. Idźcie do wyborów.

Wybierajcie ludzi, którzy mówią prawdę o sobie i swoich osiągnięciach. Wybierajcie tych co mają realny program. Pokażcie swoje miejsce tym, którzy manipulują, kłamią i mamią nierealnymi obietnicami. Nie dajcie się więcej wykorzystywać przez przeróżnych cwaniaczków, których interesuje tylko kasa i wygodne życie. Wystarczy pomyśleć. Porozmawiać w rodzinie. Zrobić sobie krótki spacer do lokalu wyborczego. Wrzucić kartkę do urny.  Na drugi dzień zobaczyć zdziwione miny kilku mądrali – bezcenne.

Brak komentarzy

POLSKA – NIEMCY – 5:2.

Oni zatrzymali Niemcy.Stało się. Po raz pierwszy w historii Polska wygrała z Niemcami 5:2. Mecz rozegrano w miejscowości Crailsheim. Mieście partnerskim Biłgoraja. Grali oldboye reprezentujący nasze miasta i kraje. Po emocjonującej grze nasi wygrali. Niemcy obiecali rewanż w Biłgoraju.

Tak zaczął się ”Frankisches Volkfest” w niemieckim Crailsheimie. Jest on odpowiednikiem Oktoberfestu, odbywajacego sie w innych miejscowościach. Trwa on od piątku do niedzieli. Poniedziałek jest dniem wolnym od pracy. W piątek grali nasi. W sobotę było uroczyste spotkanie w ratuszu. Nowy Burmistrz Miasta po raz pierwszy na takiej uroczystości przemówił do zaproszonych gości. Po spotkaniu z Burmistrzem obowiązkowo należy obejrzeć korowód. Jest on przygotowywany przez społeczeństwo miasta. Tym razem nauczycieli i młodzież. No i w końcu obowiązkowa zabawa w ogromnych namiotach. Przy muzyce, jedzonku i litrowych kuflach piwa. Wszystko z niemiecka perfekcją. Proszę obejrzeć krótką impresję.

 

Brak komentarzy

Dzisiaj zmarł mój tata.

Dzisiaj zmarł mój ukochany tata. Pracowity, dobry, odpowiedzialny człowiek. Wojna odebrała mu młodość. Lata powojenne zabroniły myśleć o sobie. Całe życie ciężko pracował. Nie do uwierzenia, ale w tej samej firmie. Twarde życie spowodowało, że nie oczekiwał gwiazdki z nieba. Odszedł 9 lat po mojej kochanej mamie. Moi rodzice zostawili mi skarb, którego nie sposób zgubić, ani ukraść. Schowany jest w moim sercu. Przekaże go moim dzieciom.

Usłysz, o Panie, moją modlitwę
i wysłuchaj mego wołania;
na moje łzy nie bądź nieczuły,
bo przybyszem jestem u Ciebie,
przechodniem – jak wszyscy moi przodkowie.
Odwróć swój wzrok odemnie, niech doznam ulgi,
zanim odejde i mnie nie będzie.

(Psalm 39)

8 komentarzy